Przerwa technicza. Serwis będzie ponownie uruchomiony za parę minut

A PHP Error was encountered

Severity: Warning

Message: file(/data/nfs/www/sport24.pl/public_html/_log/views/profil_20120523_0950.log) [function.file]: failed to open stream: Stale NFS file handle

Filename: models/views.php

Line Number: 164

Sport - Profil: hubert-blaszczyk : Bo liczy się sport i dobra zabawa - Sport24.pl
z nami od: 2007-10-01 ostatnio widziano: 2012-05-18 13:02:13
Bo liczy się sport i dobra zabawa
OCEŃ PROFIL
Średnia: 7.29 Liczba ocen: 21
MAPKA
ULUBIONE KLUBY
OPIS
Witam wszystkich!

Jestem obecnie redaktorem
Sport24.pl i pracuje w działach
żużel i koszykówka. Zapraszam do czytania moich artykułów!

Pozdrawiam
NAJŚWIEŻSZE WPISY NA BLOGU
#1 Power Ranking PLK
poniedziałek, 01 listopada 2010, 20:17
Za nami już cztery kolejki Polskiej Ligi Koszykówki, a na moim blogu nie pojawił się, ani jeden wpis dotyczący naszych rozgrywek. Nauczony poprzednimi nieudanymi próbami podsumowań po każdej kolejce, w tym sezonie będę (przynajmniej do zakończenia rundy zasadniczej) publikował po zakończeniu każdego miesiąca tzw. Power Ranking.

1. Energa Czarni Słupsk (4-0)
Czarni zbudowali całkiem ciekawy zespół, ale też nareszcie znaleźli odpowiedniego trenera, który całkiem sprawnie poskładał klocki w jedną całość. Nie ukrywajmy, jednak, że podopieczni Dainiusa Adomaitisa mieli jak dotychczas rywali z dolnej półki tabeli (może poza Turowem Zgorzelec). Prawdziwą wartość drużyny powinny zweryfikować listopadowe potyczki z PBG Basketem i Zastalem Zielona Góra (u siebie), a zwłaszcza z Treflem Sopot (na wyjeździe). Jestem ciekawy jak ten test przejdzie dwóch Amerykanów, którzy jak do tej pory prezentują się świetnie. Chodzi oczywiście o Camerona Bennermana i Jarela Blassingame'a. Pierwszy jest główną strzelbą Czarnych, a drugi obsługuje kolegów niesamowitymi asystami. 

2. Zastal Zielona Góra (4-0)
Niesamowita niespodzianka. Typowałem zielonogórzan do zajęcia miejsc w dolnych rejonach tabeli, ale Ci pokazali, że nie będą chłopcami do bicia, a wręcz przeciwnie. Duży szacunek Zastalowi należy się za mecz w Poznaniu, w którym to dzięki szalonemu trafieniu Waltera Hodge'a najpierw doprowadzili do dogrywki, a później nie dali szans zawodnikom Milji Bogicevica. Cieszę się, że Zastalowi udało się dobrze zacząć rozgrywki, bo zbudowali całkiem ciekawy skład za rozsądne pieniądze. W Zielonej Górze mają też jedną z najlepszych hali w Polsce do oglądania koszykówki, którą kibice szczelnie wypełniają.

3. Anwil Włocławek (3-1)
Koszykarze Anwilu sezon rozpoczęli wielkimi męczarniami we własnej hali z Polonią Warszawa. Włocławian uratował wówczas niezawodny Andrzej Pluta, później też nie było zbyt kolorowo, bo podopieczni Igora Griszczuka przegrali na własne życzenie w Zgorzelcu. Po tym spotkaniu zespół opuścił Robert Skibniewski, a w jego miejsce przyszedł doskonale znany we Włocławku, Chris Thomas. Amerykanin w inauguracyjnym spotkaniu z AZS-em Koszalin zagrał świetnie, prowadząc zespół do zwycięstwa. Warto dodać, że playmaker znalazł doskonały język z Ericiem Hicksem. Ta para może już niebawem trząść ligą. 

4. PBG Basket Poznań (3-1)
Poza wpadką w spotkaniu z Zastalem na własnym parkiecie, początek sezonu poznaniaków można uznać za udany. Trzy mecze wygrane poznaniaków tylko na papierze wyglądają dobrze, bo we wszystkich podopieczni Milji Bogicevica niesamowicie się męczyli. Warto dodać, że ostatni mecz z Siarką Tarnobrzeg - teoretycznie najsłabszym zespołem w lidze, został wygrany po dramatycznej końcówce. Wygraną poznaniakom zapewnił ich nowy nabytek, Cliff Hawkins

5. Asseco Prokom Gdynia (2-1)
Z grą tego zespołu wiążą się zazwyczaj największe emocje. Na mecze z mistrzem Polski mobilizują się wszystkie zespoły, zwłaszcza w tym sezonie po perypetiach związanych z decyzją o grze Asseco Prokomu w rundzie zasadniczej PLK. Pomysł o stworzeniu dwóch oddzielnych zespołów na ligę polską i rozgrywki europejskie był jednak nietrafiony. Pokazał to już pierwszy mecz w Zielonej Górze, w którym 'Asseco Prokom made in Polska' nie dał rady gospodarzom. W kolejnych dwóch spotkaniach Frasunkiewicza, Witkę czy Kitzingera wspierali już gracze z obyciem na parkietach euroligowych. Niestety, najprawdopodobniej stracą na tym tacy zawodnicy jak: Mróz, Przybyszewski, Kowalczuk, którzy dostaną śladowe ilości minut na parkiecie. 

6. Trefl Sopot (2-2)
Zespół Trefla Sopot gra zdecydowanie poniżej oczekiwań. Nic jednak w tym dziwnego, bo drużyna została źle zbudowana. Po dwóch spotkaniach nadmorski klub opuścił Jermaine Beal. Amerykański rozgrywający zupełnie się nie sprawdził, zastąpił go na try-out, Sandis Buskevics, ale i on nie wniósł nic ciekawego do gry. Duża luka jest również pod koszem, gdzie sam nie daje rady Dragan Ceranić. Fałszywego środkowego musi udawać Michał Hlebowicki, który nigdy nim nie był. Odbija się to na grze zespołu, sopocianie ponieśli niespodziewaną porażkę w Kołobrzegu.

7. PGE Turów Zgorzelec (1-2)
Aspiracje tego zespołu na pewno były większe. O ile przegraną na wyjeździe z dobrze dysponowanymi Czarnymi Słupsk można jeszcze przeboleć, to porażka z Polonią Warszawa nie powinna mieć miejsca. Trudno jednak winić trenera Jacka Winnickiego za taki stan rzeczy. W klubie całkowicie przespano okres transferowy, zatrudniając słaby zestaw polskich zawodników, co teraz odbija się na grze zespołu. Dużo minut dostaje jednowymiarowy, Bartosz Bochno, sporo gra też waleczny, ale mający inklinację do gry faul, Robert Tomaszek. Jedynym 'Polakiem', który reprezentuje odpowiedni poziom jest Konrad Wysocki

8. Kotwica Kołobrzeg (1-3)
Jeśli brać pod uwagę budżet 'Czarodziejów z Wydm' i ich wyniki, to należy je ocenić całkiem poprawnie. Należy sobie zdać jednak sprawę, że Kotwica będzie zespołem groźnym na własnym parkiecie i w meczach u siebie może sprawić dużo niespodzianek. Celem jest utrzymanie i nie sądzę, żeby podopieczni Dariusza Szczubiała zdołali ugrać coś ponadto.

9. Siarka Tarnobrzeg (1-3)
Zaskoczenie jak najbardziej 'in plus'. Wygrana z Polpharmą Starogard Gdański na inaugurację w niezwykłych okolicznościach i wyrównana walka z PBG Basketem na własnym parkiecie dobrze rokują na przyszłość. W tym drugim spotkaniu być może zabrakło trochę ligowego obycia trenera, jak i zawodników, ale odrobienie dwudziestu punktów z 'Kociewskimi Diabłami' musi budzić uznanie. Jak to często bywa w zespołach z dołu tabeli grę ciągną Amerykanie - Kevin Goffney i Stanley Pringle

10. Polonia Warszawa (1-3)
Skazywani na pożarcie 'Poloniści' wcale nie muszą być chłopcami do bicia, co pokazali w meczu telewizyjnym z Turowem Zgorzelec. Zgorzelczanom sporo do udowodnienia miał Harding Nana, który rozegrał świetne spotkanie. Należy również pochwalić rozgrywających 'Czarnych Koszul' - Marcina Nowakowskiego, a zwłaszcza debiutującego w PLK, Michała Kwiatkowskiego. Obaj odwdzięczają się za szansę, którą otrzymali od trenera Wojciecha Kamińskiego. Zaskakuje też Łukasz Wichniarz. Ostatnie dwa lata nie były zbyt dobre dla tego dobrze zapowiadającego się zawodnika, jednak Wichniarz pokazał, że nadal może być solidnym ligowcem. Niski skrzydłowy wyspecjalizował się w rzutach za trzy punkty (56%). 

11. AZS Koszalin (1-3)
Dwa przegrane w fatalnym stylu mecze były wystarczającym powodem do zwolnienia amerykańskiego trenera Charlesa Bartona. Nowym szkoleniowcem AZS-u został stary znajomy - Mariusz Karol. Trener 'dwojga imion' od razu rozpoczął porządki. W Koszalinie pożegnano się z dwoma Amerykanami, a w ich miejsce ściągnięto Mirosława Łopatkę i George'a Reese'a. Zespół pokazał charakter już w przegranym spotkaniu z Anwilem Włocławek, na pierwsze zwycięstwo kibice Akademików musieli jednak poczekać do czwartej kolejki, w której to koszalinianie pokonali na własnym parkiecie Polonię Warszawa. 

12. Polpharma Starogard Gdański (0-4)
Dni trenera Pawła Turkiewicza w Starogardzie Gdańskim są już chyba policzone. Zespół gra tragicznie, a fakt w jak głębokim dołku jest Polpharma potwierdza przyjście Roberta Skibniewskiego, który z miejsca stał się najlepszym zawodnikiem 'Kociewskich Diabłów'. Rotacja wśród polskich zawodników nie wygląda najgorzej, ale zagraniczni koszykarze, albo nie są gotowi do gry na tym poziomie, albo cieniują jak Michael Hicks. Amerykanin nie potrafi odnaleźć formy sprzed dwóch lat, kiedy to raz za razem dziurawił kosz rywali.
Znalazłem piąty element
wtorek, 26 października 2010, 22:13
Łukasz Cegliński zastanawia się w swoim cyklu 'Cegłą do kamery', kto oprócz Darko Milicica, Luke 'a Babbitta, Evana Turnera i Jeremy'ego Lina może okazać się zawodnikiem niespodzianką. Jako, że nie prezentowałem żadnych przedsezonowych zapowiedzi spróbuję wejść tym tematem w rozpoczynający się dzisiejszej nocy sezon NBA. 

Bardzo ciekawe są bowiem losy Billa Walkera - zawodnika, który dołączył do New York Knicks w lutym tego roku. Był on elementem wymiany, w której Nate Robinson i Marcus Landry powędrowali do Bostonu, a razem z byłym 'Celtem' do Nowego Jorku przybyli J.R. Giddens (obecnie w barwach Asseco Prokomu Gdynia) i Eddie House (obecnie Miami Heat). 


Nowy zawodnik Knicks może nie przeszedł tyle, co Evan Turner, ale też prześladowały go kontuzje, które nie dały mu nawet spokoju, wtedy kiedy był wybierany w drafcie NBA. Podczas obozu treningowego Golden State Warriors Walker doznał trzeciej kontuzji kolana w swojej karierze i jedenaście dni później został wybrany dopiero z 47 numerem przez Washington Wizards. 'Czarodzieje' wymienili go jednak za gotówkę z Boston Celtics.

W ekipie 'Celtów' Bill nie pograł sobie za dużo i praktycznie zmarnował 1,5 sezonu.  Sporo zmieniło się po przyjściu do Nowego Jorku. Trener Mike D'Antoni, który ceni sobie mobilnych graczy zaufał Walkerowi, a ten swoją szansę wykorzystał. W 27 spotkaniach rzucał średnio 11,9 pkt. zbierał 3,1 piłki na mecz i miał 1,4 as. Warto dodać, że grał przy tym na bardzo wysokiej skuteczności - za 3 pkt. - 43%, za 2 pkt. - 52% i za 1 pkt. - 79%.

Czy Bill Walker stanie się pierwszoplanową postacią Knicksów wokół, której budowany będzie zespół? Pewnie nie, ale warto przyglądać się temu chłopakowi, bo potencjał ma naprawdę spory i na pewno pokaże w trakcie sezonu kilka nietuzinkowych zagrań. Pierwsza okazja do podziwiania nowojorczyków nadarzy się już w środę o 1:00.
Wstydu nie przynieśli
czwartek, 21 października 2010, 20:15
Przegraną koszykarzy Asseco Prokomu Gdynia zakończył się środowy pojedynek w Moskwie, w którym rywalami podopiecznych Tomasa Pacesasa byli koszykarze miejscowych Chimek. Pomimo wielu obaw i nieciekawego początku Mistrz Polski wstydu jednak nie przyniósł, a był nawet blisko zwycięstwa.  


  Asseco Prokom w przerwie zimowej przeszedł małą przebudowę - zespół opuścili dwaj liderzy - David Logan i Qyntel Woods. W środowym spotkaniu brak tego drugiego nie był aż tak widoczny, a to za sprawą bardzo szerokiej kadry, którą zbudował Tomas Pacesas. Woodsa znakomicie zastąpił Justin Ray Giddens. Amerykanin dotarł do Gdyni dopiero przed tygodniem, ale w Moskwie pokazał swoje największe atuty - szybkość, dynamikę, niezłą obronę i wcale nie najgorszy rzut. To za jego sprawą gdynianie mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale były zawodnik Boston Celtics i New York Knicks przy stanie 79:76 dla Chimek sfaulował w ataku.  

Gorzej było z zastąpieniem Logana, bo kreowany na jego lepszą wersję Bobby Brown wyleciał z parkietu jeszcze w 1 kwarcie za dwa bezmyślne faule niesportowe. Były zawodnik klubów NBA nie pokazał żadnego ze swoich atutów, a tych ma sporo, co przecież potwierdzał już w barwach APG we Wrocławiu podczas Pucharu Śląska np. przeciwko Lietuvosowi. Słabo zagrał też inny były zawodnik najlepszej ligi świata - Michael Wilks. To on miał odpowiadać za kreowanie gry Mistrzów Polski i w mojej opinii kogoś właśnie takiego zabrakło do zwycięstwa. Zbyt dużo było koszykarzy, którzy chcieli mieć piłkę w rękach, a nie było kreatora, bo Daniel Ewing zdecydowanie takim nie jest - szkoda, że nie chce się o tym przekonać Tomas Pacesas, choć absolwent uczelni Duke grał na tej pozycji wczoraj trochę z przymusu. Niczego wielkiego jednak nie zdziałał, a irytował fanów bezsensownymi wjazdami, które kończyły się zazwyczaj stratą. 

Do pozytywów można zaliczyć jeszcze grę Ratko Vardy. Bośniak świetnie bił się pod koszami, zwłaszcza jego spryt procentował pod tablicą atakowaną - zatrzymanie boiskowego walczaka trzeba zapisać zdecydowanie na plus APG. Fajnie w tej drużynie może zafunkcjonować Filip Videnov, ale potrzebuje większego zgrania z zespołem. Bułgar to koszykarz, który bazuje na dobrych zasłonach i koszykówce zespołowej, a że ma miękką kiść pokazał wczoraj, co najmniej dwukrotnie.  

Co trzeba oddać Chimkom, to dobre zgranie i zespołowe akcje, nie było w nich tyle szaleństwa, co w zagraniach Asseco Prokomu. Podopieczni Scariolo trafiali też rzuty trzypunktowe, w czym brylował Raul Lopez, choć w przeciągu całego spotkania moskwianie powinni trafić ich zdecydowanie więcej, bo strefa gdynian nie była wcale taka dobra. Dużo krzywdy Mistrzom Polski zrobił też Benjamin Eze. Czarnoskóry zawodnik w trzeciej kwarcie niemiłosiernie ogrywał podkoszowych Asseco Prokomu trafiając spod samej dziury raz za razem. Te i inne szczegóły na pewno zaważyły na porażce, ale widoki na przyszłość są dobre.  

27 października gdynianie podejmą Caje Laboral. Pojedynek zapowiada się niezwykle ciekawie, a to za sprawą powrotu do Gdyni Davida Logana.
Komentarze
kruszyn28
kruszyn28 [20/281] 2009/12/27 16:02
Pozdrawiam Z Torunia
Zgłoś naruszenie
Ocena: 3.04

wojttzg
wojttzg [1472/5918] 2009/08/29 17:15
Pozdrawiam z Zielonej Góry i 10 !
Zgłoś naruszenie
Ocena: 4.58

mimix100
mimix100 [1083/4745] 2009/08/08 19:08
WITAM I POZDRAWIAM FANA SPEEDWAY-A-SUPER ARTYKUŁ,SUPER FILMIKI !! OCZYWIŚCIE 10 $$$ ŻYCZĘ MIŁEJ NIEDZIELI !
Zgłoś naruszenie
Ocena: 4.1

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Komentuj
Oceń:
Polityka prywatności Regulamin Reklama Dołącz do nas Kanały rss Kontakt FAQ
Sport24.pl   2007-2012   Wszelkie prawa zastrzeżone
0.9266 -
Firma w holdingu PMPG